Dlaczego musiałam zamknąć sklep? Moje wnioski.
5 błędów pułapek w jakie wpadłam !
Do napisania postu skłoniło mnie moje doświadczenie z prowadzenia sklepu z uszytymi fartuszkami, który założyłam 5 lat temu! (jak ten czas szybko leci). Dla tego celu otworzyłam sklepik i zarejestrowałam działalność usługową, niestety nic nie wypaliło, po roku prowadzenia działalności zamknęłam ją... a poniżej spisałam moje błędy...
1. Brak strategii
To chyba najbardziej popularny błąd, jaki popełniają początkujący przedsiębiorcy, mnie także to dotknęło. Brak konkretnego biznesplanu spowodowało, że wszystko poszło na straty. Nie ukierunkowałam swoich działań i nie zbadałam rynku docelowego.
Bo kiedy nie masz sprecyzowanych celów, konkretnego planu działania i nie dostosowałaś do tego planu swojego kalendarza, Twoje szanse na sukces w biznesie oscylują wokół zera - Szczęśliwa w biznesie
Co ja zrobiłam źle? Jak to się przełożyło na konkretne moje działania? A na przykład nie przemyślałam, tego że zajmie mi to aż tyle czasu. Mając pracę na etacie, pracowałam non stop do nocy i szyłam po godzinach. Druga rzecz to nie przemyślałam, że zakup materiałów, dodatków krawieckich pochłonie czas, będzie trzeba się zaangażować w kolejne tematy, typu zbudowanie sklepu, księgowanie dokumentów finansowych i robienie zdjęć. Na początku miałam oczywiście pozytywne nastawienie i wyobrażenie o wielkim biznesie, tylko że później życie mi pokazało jakie to jest trudne do realizacji. Prawda jest też taka, że miałam dość tego trudu i z czasem się poddałam.
2. Źle wyceniłam produkt
To był mój największy błąd i kolejny temat rzeka - Jak wycenić rękodzieło?? Co ja się naczytałam, że moje fartuszki są za drogie! 60 złotych za fartuch z trzech warstw materiału, szyty 4 godziny i misternie wykończony lamówką?! Gdzie musiałam kupić tkaninę, plus dodatki to niemal mi na zero wyszło. Jeszcze za drogo dla kupujących było, a kupujący... mieli zawsze jakieś pomysły, były prośby o przygotowanie grafiki fartuchów z tkaniny w groszki, żeby Pani kupująca mogła sobie wyobrazić jak będzie wyglądać taki fartuch?! I inne fanaberie, które wymagały dodatkowego mego zaangażowania, na przykład pisały klientki, żebym im znalazła tkaninę w odpowiednie wzorki w sieci. Oczywiście nie realizowałam próśb klientek, bo kiedy?:) Na temat wyceny produktu bardzo spodobała mi się wypowiedź Joanny Glogazy, w jaki sposób wyceniła swoje piżamy na 250 złotych i co najciekawsze mimo takiej ceny znalazła na nie nabywców. Po czasie zrozumiałam swój błąd, powinnam była wytłumaczyć swoim kupującym, ile trzeba włożyć pracy i wysiłku w uszycie takiego fartucha i podnieść cenę.
3. Za duże opłaty ZUS
Nie spodziewałam się, że będzie tak fatalnie i najprościej w świecie nie sprzedam takiej ilości fartuszków jak zakładałam pierwotnie. Później to już poszło lawinowo, ilość uszytych fartuchów nie pokryła moich kosztów i zus-ów, to był ostateczny powód o zakończeniu działalności.
4. Brak czasu na marketing i reklamę
Produkt, który nie jest promowany praktycznie nie istnieje. W tamtym czasie nie zaangażowałam się w reklamę swoich produktów i przez to mało kto wiedział o tym czym się zajmuję. Sprzedawałam za pomocą bloga, trochę pocztą pantoflową. Miałam bardzo słabe zasięgi przez co wypadłam z gry o rynek zbytu:)
5. Szukanie oszczędności
Najlepiej jest wystartować z jakimś zapasem gotówki lub oszczędnościami, bo później kończy się tak jak u mnie, a to szkoda wydać 1500 złotych na porządny sklep, a to szkoda 500 złotych na fotografa, a szkoda na płatną reklamę... i tak się zbiera grosz do grosza, a efektów w sprzedaży nie widać. Druga opcja to jest próba uzyskania dotacji na przykład z Urzędu Pracy.
Mam nadzieję, że trochę te moje błędy będą przestrogą dla innych i taka rada 📌📌📌przestrzegam przed pochopnym działaniem, zachęcam do planowania i sporządzenia biznesplanu. Na szczęście życie składa się z prób i błędów, a błędy bardzo uczą oj ...uczą aż do bólu. To jest mój drugi post z cyklu BLOGOWANIE, zachęcam do komentowania, lajkowania bo jak wiecie Facebook zrobił nam psikusa i uciął zasięgi .... 🙆🙌🙉😿
Moje ogłoszenia-->> na Facebooku pokazałam sukienkę z pięknej energetycznej tkaniny. W weekend pojawi się nowy post, a w nim główną rolę zagra dżins!! Zapraszam i miłego dnia Agnieszka.
Bardzo przydatny post, choć szkoda że Ci się bin udało
OdpowiedzUsuńSzkoda ale może i dobrze:) Dziękuję za odwiedziny.
UsuńNajgorsze są te kolosalne opłaty ZUS dla początkujących przedsiębiorców, sama marzę o otwarciu swojego sklepiku z rękodziełem, ale wiem że z takimi opłatami po prostu nie wyrobię
OdpowiedzUsuńTak ten ZUS mnie dobił, niestety albo bierzesz się za coś porządnie albo w ogóle...nic na pół gwizdka nie wypali. Dziękuję za odwiedziny.
UsuńMiałam kiedyś swój sklep i aby mógł normalnie funkcjonować pracowałam praktycznie 24/7. Zyski przynosił ale ja nie miałam żadnego życia prywatnego...W Polsce trzeba się niezle ukombinować, Zus też nie ma litości.
OdpowiedzUsuńWłaśnie też to zauważyłam, że ja na przykład pracuję do 15, a moje koleżanki które mają działalność na telefonach są do wieczora. Niestety nie wiem jak to się później przekłada na zarobki?
UsuńPowiem tak, na swoim przykładzie Z szyciem na miarę wg widzi mi się klientki.
OdpowiedzUsuńHarówa straszna 24/7
Przede wszystkim trzeba znaleźć sobie odbiorców, zaczynanie z kompletnego zera to od razu porażka, posiadanie fantastycznych zdjęć to połowa sukcesu, na byle jakich fotkach nikt się nawet nie zatrzyma, zapotrzebowanie na dany produkt, bo czasami nam się wydaje, że to będzie iść jak woda i jakie jest nasze zdziwienie, kiedy zainteresowanie jest zerowe. Przekonałam się też, że jak dajesz klientowi zbyt dużą dowolność wyboru, to zaczyna się taki koncert życzeń, że z pierwotnego wzoru nie zostaje nic, a cena najlepiej żeby nie uległa zmianie. Nie wiem jak to działa, ale to kwestia trafienia na dobry grunt gdzie sprzedaje się towar o wyższej cenie mimo naszego tańszego i lepszego jakościowo, ale jak klient Cię nie zna to nie uwierzy Ci na słowo... i wiele wiele innych.
Więc sprawa nie jest prosta, na naszym Polskim rynku jest specyficznie szybciej sprzeda się tania chińszczyzna niż dobrej jakości rękodzieło, które za granicą bardzo się ceni.
Pozdrawiam :)
To, że rękodzieło się dobrze ceni za granicą zauważyłam w Szczecinie. Na różnych targach czy dniach morza bardzo dużo rękodzieła kupują Niemcy. Taka loteria, dobrze jest połączyć usługi z produktami, same produkty ciężko jest wypchnąć, a te zdjęcia, ta praca wokół tego wszystkiego to trzeba być cyborgiem żeby to przebrnąć:)
UsuńBardzo fajny, przydatny i trafiający w punkt post!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.
UsuńJeszcze nie dawno była fajna opcja wzięcia dofinansowania z unii na rozkręcenie firmy. Nie wiem czy to jeszcze jest, ale sporo znajomych skorzystało i założyło swoje biznesy z różnych dziedzin 😀 sami z mężem chcemy założyć coś swojego jak przeprowadzimy się na wies, na razie do dalekosiężne plany 😀
OdpowiedzUsuńPiękne plany, mieszkanie na wsi... taki spokój i ładne widoki...ach...Dofinansowania się pojawiają trzeba trochę poszukać w internecie, to też jest uzależnione od województwa w jakim się mieszka.
UsuńZakładając jakąkolwiek działalność nie można liczyć na to, że jakoś to będzie. Własna działalność - to przede wszystkim poświęcenie i oddanie, bo inaczej nic z tego nie będzie. Wiem coś o tym , bo miałam kilka działalności. Nigdy nie miałam działalności w sieci, więc z tym jest chyba troszkę inaczej, bo reklamy są ważne oraz znalezienie klientów.
OdpowiedzUsuńTak jak piszesz trzeba się zaangażować, a nie na pół gwizdka i zdobyć przychylność klientów. Swoją osobą, swoim zachowaniem i postępowaniem:) Pozdrawiam.
UsuńOpłaty zabijają ducha kreatywności.
OdpowiedzUsuńTak :) Dziękuję za odwiedziny.
UsuńMoże jeszcze kiedyś spróbujesz, teraz wiesz na co trzeba uważać.
OdpowiedzUsuńTak człowiek się na błędach uczy :)
UsuńCzłowiek, który nie popełnia błędów nie istnieje. Najważniejsze, że umiesz wyciągnąć wnioski :)
OdpowiedzUsuńTak jak piszesz wnioski trzeba wyciągnąć i do przodu.
UsuńMasz rację :)
OdpowiedzUsuńNiestety opłaty są dosyć wysokie.
Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję za odwiedziny, noo.. mogliby je obniżyć:)
UsuńAga ja nawet nie wiedziałam, że miałaś sklep. Brak reklamy szkoda. Ale uczysz się na błędach i je dostrzegasz. Powodzenia-Karolina G
OdpowiedzUsuńDziękuję Karolina, miałam, ale jak widzisz słabo mi to wyszło:) Może to nie było moje przeznaczenie:)
UsuńSzkoda, że Ci się nie powiodło, ale to wspaniałe z Twojej strony, że dzielisz się doświadczeniem i przestrzegasz innych przed popełnieniem tych samych błędów. Wierzę, że uda Ci się jeszcze zawojować świat fartuszkami albo innym pomysłem. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńTak trzeba się przestawić, może to nie był dobry pomysł :) Teraz spróbuję z czymś innym:)
UsuńNiestety bez planu ani rusz. Też kiedyś prowadziłam działalność i nie potrafiłam wycenić swoich prac, dziś wiem, że na takim podejściu właśnie się traci. Skoro już przeanalizowałaś błędy o tyle jesteś mądrzejsza i jeśli znów coś zaczniesz działać będziesz wiedzieć że w biznesie nie ma drogi na skróty (no chyba, że przez Chiny :)
OdpowiedzUsuńHAHA z Chinami najlepsze:) Chyba zmienię kierunek, może zacznę sprzedawać kursy...bo przynajmniej nie zalegają na magazynie:)
UsuńJa nigdy nie zdecydowałabym się chyba na swój biznes- jakoś uważam, że nie mam do tego talentu.
OdpowiedzUsuńWszystko przed Tobą może kiedyś, czas pokaże:)
UsuńFajny, rzeczowy post. :) Niestety, często nasze wyobrażenia nijak się mają do rzeczywistości i życie je szybko weryfikuje. Tak jak radzisz, zanim wystartujemy z własnym biznesem najlepiej zrobić ogląd rynku, potrzeb klientów i sporządzić dobry biznesplan. :)
OdpowiedzUsuńTak ale to niby się tak wydaje, że się wszystko wie bo inni też prowadzą sklepy, a później życie weryfikuje.
UsuńOd ponad pół roku prowadzę własną działalność i pracuję na pełen etat. Co prawda moja praca zawodowa nie wygląda jak większości od 8 do 16 tylko system zmianowy. Dzięki temu mam więcej wolnych dni w tygodniu. Na początku planowania miałam pomysł szycia kołderek dla dzieci. Uszyłam kilka i wystawiłam w jednym ze sklepów internetowych z rękodziełem. Niestety produkt się nie sprzedał. Jak rozmawiałam ze znajomymi powiedzieli że cena jest wysoka. Policzyłam materiał i poświęcony czas na jego wykonanie to i tak bym niewiele zarobiła. Jest prawdą, że w naszym kraju ludzie wolą wspierać inne gospodarki niż własną rodzimą. Szyłam dla siebie i drobne poprawki dla znajomych. Sprawdziłam i w okolicy nikt nie miał takiej firmy. Więc założyłam działalność usługową tylko i wyłącznie poprawki krawieckie i naprawa odzieży, nie szyję na wymiar i na zamówienie. Firmę prowadzę w domu i mieszkam na wsi ok 20 km od miasta. Zainwestowałam w ulotki, które rozniosłam po okolicy i pocztą pantoflową mam klientów. Jest różnie ale nie nastawiałam się na wielki biznes i wielkie pieniądze. Chce się sprawdzić i rozwijać, po drugie traktuję ją jako odskocznię od swojej trudnej pracy zawodowej. Jak będzie dalej nie wiem. Porażki i sukcesu zawsze nas czegoś uczą. Choć niestety mam niej czasu na własne szyciowe i inne projekty.
OdpowiedzUsuńTemat posta super, interesujący i przydatny. Pisz więcej takich postów.
Pozdrawiam Asia.
Mam nadzieję, że się powiedzie. Sprzedawanie uszytych produktów jest bardzo ciężkie, po pierwsze jeśli założysz jakiś sklepik, albo wystawisz na portalach sprzedażowych, zawsze musisz zapełnić ten sklep no bo jak będzie wyglądać jeden czy dwa produkty na sprzedaż? Następna sprawa to zamrażanie pieniędzy, w końcu wyprodukowanie jakiejś kołderki czy kocyka kosztuje jakieś kilkadziesiąt złotych. Trzecia rzecz to jak napisałaś usługi jednak lepiej się sprzedają, niż produkty bo tego jest zatrzęsienie. Super pomysł z tym roznoszeniem ulotek. Ja jak czytam, że ktoś działa, coś robi, to zawsze chwalę takie postępowanie, bo lepiej coś robić niż nic i gapić się w telewizor. Pozdrawiam Agnieszka:)
UsuńNie wiem, czy słyszałyście o nowej Konstytucji Buznesu. Wprowadza pewne zmiany w opłatach ZUS i ogólnie w zasadach zakładania DG. Wielu przedsiębiorców i tak narzeka, ale dla rękodzielnika na początku drogi do własnego imperium dają spore możliwości i szanse na starcie :) Może kiedyś jeszcze sprobujesz ;) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTak czytałam, zawsze to jest jakieś rozwiązanie ten tysiąc przychodów to jest dość sporo. Może to doprowadzić do tego, że ludzie zaczną rejestrować działalność gospodarczą. Ja się zawsze zastanawiam nad tym, że człowiek się trzęsie, że coś sprzeda, a jak to się ma do tych babci co sprzedają bukieciki pod moim sklepem, albo do sprzedawanych jaj na wsi:) Pozdrawiam Agnieszka.
UsuńMam problem z wyceną swoich prac. Trochę przez to że gdzieś w glowie mi się zakorzeniły stereotypy. Jeśli ktoś kto robi 15-20 lat na szydełku podaje taka a nie inną cenę to moja musi być zdecydowanie niższa bo mam mniejsze doświadczenie :( sama jestem dość krytyczna w stosunku do swoich prac więc nie ogłaszam się,że sprzedaje. Poczekaj jeszcze jakiś czas aż moje prace będą jeszcze lepiej wykonane, bardziej perfekcyjnie.
OdpowiedzUsuńJa też z tym miałam problem dopiero później zrozumiałam, że nie da się inaczej no chyba że będziesz charytatywnie wykonywać swoje prace, kupować włóczkę i sprzedawać za półdarmo. Jeśli chodzi o samokrytycyzm też miałam z tym problem, wydawało mi się, że każdy dojrzy mój błąd czy krzywo przyszytą tasiemkę...Kibicuję i czekam, aż dojdziesz do mistrzowskiej perfekcji:)
UsuńBardzo fajnie, że napisałaś o tym tak szczerze, niestety tak to wygląda w wielu sytuacjach. Myślimy, że sam dobry pomysł wystarczy, a niestety tak to nie działa. Rynek jest nieubłagany
OdpowiedzUsuńTrzeba się przebić, ten słabszy szybko odpada. Dziękuję za komentarz.
UsuńDobrze napisane. Tak to dokładnie wygląda co prawda nie zakładałam sklepiku ale pamiętam jak wieki temu moja mama szyła tak 'w podziemiu". To były czasy PRL mama nie pracowała zawodowo dorabiała do skromnego budżetu szyciem. Może czasy się zmieniły ale klientki jak widać nie . Ciągle coś było nie tak panie chciały wyglądać jak modelki w żurnalu, materiału kupowały zawsze ciut mniej niż trzeba było a płacić chciały grosze. Mama płakała aż pewnego razu powiedziała dość i poszła do pracy" na etat". Niestety trzeba by było najpierw uświadomić ludziom ,że coś robione ręcznie musi być drogie bo jest wyjątkowe.
OdpowiedzUsuńPiękna historia i naprawdę tak jest, trzeba mieć mocny charakter albo twarde pośladki i nie brać do siebie wszystkiego. A Świadomość ludzi, że rękodzieło powinno być w cenie jeszcze długo się nie zmieni, ale myślę nawet po blogu widzę, że rękodzieło robi się modne więc może i w tym kierunku pójdziemy do przodu.
UsuńSystem ubezpieczeń społecznych u nas to niestety jakaś porażka, nie ważne czy przedsiębiorca zarobił cokolwiek, i tak musi oddać im ten haracz - karę, za to, że chcesz coś robić. Niestety wiele osób w moim otoczeniu musiało zamknąć działalność właśnie z powodu ZUS-u, chociaż pomysły mieli całkiem niezłe.
OdpowiedzUsuńTaj jak piszesz nie jest łatwo, ale zawsze są inne rozwiązania można pójść do pracy na etacie, albo szukać dotacji na dofinansowanie biznesu:)
UsuńNapisałaś świetny post ja nie zakładałam sklepu internetowego miałam stacjonarny jak i również w butiku miałam ciuchy. Sprzedaż była ok i cena była wysoka ponieważ od samego początku wyceniłam swoją prace ja się tam nie cackam :) Wiem ile co mnie kosztowało czy kosztuje i wiem gdzie mogę swoją pracę wycenić drożej a gdzie taniej. Najwięcej nauczki miałam jak z kimś współpracowałam nigdy więcej modelek, fotografów za przeproszeniem "szlak mnie trafił" Modelki nie chciały współpracować robiły wszystko byle jak za fotografa i modelki wszystko opłaciłam a potem okradli z moich fotografii ah długa historia. Potem miałam różne eventy za każdym razem jak coś robiłam każdy chciał się wkręcić. Pomogłam jednej osobie a ona "wpieprzyła się" z swoją biżuterią, oskarżyła mnie że, kardę jej fotografie gdzie wcześniej załatwiłam modelkę, fotografa a on wykonał sesje zdjęciową ta "franca" dała do tego swoja biżuterię, myślałam że, będzie super współpraca ( podpisałam umowę dzieło za sesje zdjęciową ) a ona chciała aby jej pomóc i dała swoją biżuterię do sesji. I to nauczyło mnie zero współpracy jak ktoś coś pisze nie interesuje mnie to, nie chce za darmo ani za kasę :):) Co z tego że, piękne fotografie jak same problemy z tym miałam. Nauczyło mnie to że, lepiej robić powoli razem z moim Panem Krzysiem tak jak potrafimy. Warto wyceniać swoje umiejętności. W Holandii jak ma się firmę nie ma takiego czegoś jak płacenie za Zus, nie ma tam składek. Tylko ubezpieczenie firmy, nr konta bankowego a zamiast faktur wystarczy dostarczyć paragon a szkoda że, tak nie ma w Polsce. Pozostaje pracować na etat i założyć firmę gdzie mały zus jest ale na początek lub założyć firmę na Dziadków tak zrobiła moja jedna klientka aż się zdziwiłam :/ że, tak ludzie robią.
OdpowiedzUsuńA najlepiej jak pewna osoba mi napisała e-maila " Czy 10 tys wystarczy na rozkręcenie firmy która będzie szyła odzież na wymiar, jakie trzeba maszyny, materiały jakie ceny za wykroje itp. " Czy ludzie nie wiedzą że, na biznes plan szuka się osoby która to wykonuje i również jest to odpłatne :) Takich historii mam wiele. A Zus jest tak wysoki że, nawet pracodawcy kombinują jak tu mało zapłacić dla pracownika wynagrodzenie i tak kółko się kręci :(:(
Ale masz przykre doświadczenia, ale wiem coś o tym bo mnie też parę razy ktoś oszukał i co zrobisz, że ktoś inny Ciebie wykorzysta bez skrupułów. Teraz już wiem , że tak jak piszesz warto wyceniać umiejętności bo później się tylko dwa razy traci, a jest takie u nas przeświadczenie, że jak coś drogiego to lepsze...Nie wiedziałam, że w Holandii są takie zasady.. u nas też może tak kiedyś będzie? albo chociaż podobnie, po mału są zmiany zobaczymy. Taki biznesplan jak się inwestuje duże pieniądze to lepiej zrobić bo jak się okazuje póki się nie doda liczb to nam się wydaje, a to pewnie nie wyjdzie aż tyle, ale jak już podsumujesz to lista się rozciąga wiem coś o tym, bo pracuję w księgowości i nieraz podliczam wydatki za jakiś remont. Prezes mnie prosi żebym podsumowała, to zawsze mi mówi aż tyle? Jak kupowałem poszczególne rzeczy po 100 zł po 50 zł to mi się nie wydawało...zę się uzbiera taka kwota.
UsuńProwadzenie własnego biznesu to duża odpowiedzialność i podziwiam ludzi, którzy próbują. Nawet jak im nie do końca się udaje, to i tak zdobywają dużo doświadczenia i po prostu się rozwijają.
OdpowiedzUsuńTak masz rację próbować warto, w końcu kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
UsuńNajważniejsze, że jesteś tego świadoma i przy zakładaniu kolejnej działalnosci, będziesz już bogatsza i te wnioski!
OdpowiedzUsuńTak to najważniejsze, zdobywanie doświadczeń.
UsuńPierwsze koty za płoty, trzymam kciuki za kolejny raz :) Powodzenia!
OdpowiedzUsuńwww.sylviavoyages.com
Tak trzeba działać i do przodu:)
Usuńwłasny biznes to jest bardzo ciężka praca. W zasadzie cały czas jest się w pracy. Dla mnie chyba nie do przeskoczenia, chociaż kto wie... :D
OdpowiedzUsuńTak cały czas w pracy, ale nieraz to się opłaca..zależy co się robi:)
UsuńWielka szkoda, że nie wyszło. Ja pracuje na etacie ,ale moja siostra założyla sklep internetowy i niestey też musiała zamknąć. ZUS chyba każdego może wykończyć.
OdpowiedzUsuńTak niestety może w przyszłości jeszcze się podejmę tego wyzwania:)
UsuńWażne, że wyciągnełaś wnioski. Mądrzejsza o bolesne doświadczenie uda Ci się z kolejnymi projektami:)
OdpowiedzUsuńPieknie to podsumowałeś. Szczera prawda, bolesne doświadczenia nie są miłe, ale po czasie wszystko odbiera się inaczej.
UsuńFajnie że się nie poddajesz bo masz wiele fajnych produktów i niestety zgodze się z przedmówcami że mając wszystko na legalu opłaty nas zjadają i nie pozwalają się rozwijać. Powodzenia w dalszej pracy
OdpowiedzUsuń